Styl życia Archiwum wpisów

Miłego ćwiczenia!20 września 2016 - Styl życia -

Pojawiają się ciągle nowe dowody naukowe, że ruch zapobiega nowotworom, spowalnia rozwój choroby Alzheimera, zmniejsza ryzyko udaru mózgu, nie mówiąc już o chorobach serca, depresji i cukrzycy typu 2.

Owszem, siłownie są pełne, wokół dużo biegaczy i rowerzystów. Chodzi jednak nie tylko o ludzi w pełni sił.

Pewnego razu pan, ćwiczący obok mnie na „piechurze”, spytał: – Ale dokąd idziemy? Odpowiedź brzmi: do sprawnej i przytomnej starości.

– Dla starszych, w miarę sprawnych osób nie ma prawdopodobnie lepszego lekarstwa na dłuższe życie i pomyślną starość niż odpowiednio dobrana, zaplanowana i konsekwentnie podejmowana rekreacja ruchowa. Wysiłek fizyczny chroni starsze osoby przed inwalidztwem i pomaga im uzyskać optymalny poziom funkcjonowania – mówi prof. Ewa Kozdroń z warszawskiej AWF.

Trzeba sobie powiedzieć, że wszystkie te „w moim wieku” i „stan zdrowia mi nie pozwala” to często tylko wymówki. Owszem, zdarza się, że rzeczywiście nie można. Ale obecnie nawet po zawale serca nie leży się w łóżku.

Osoba, która dotąd nie ćwiczyła lub cierpi na choroby przewlekłe, musi poradzić się lekarza. Idea fitnessu medycznego, która dotarła do Polski, zakłada nawet ścisłą współpracę między lekarzem a trenerem. Aktywność musi być dobrana do wieku i stanu zdrowia – to nie ulega wątpliwości.
Nie musisz biegać w maratonie. Mitem jest hasło „Cała Polska biega”, bo nie każdy może biegać. Ale prawie każdy znajdzie coś na swoją miarę.

Pamiętajmy przy tym, że nie jest zdrowe współzawodnictwo i nadmiar motywacji (więcej, szybciej, dalej!) – wręcz niweczy zdrowotne skutki ruchu. Sukces bierze się z systematyczności, a nie z rywalizacji.

Do tego potrzeba samodyscypliny – bardzo pomaga opłacenie z góry zajęć, karnetu na basen itp. Ale ja ćwiczę bezpłatnie, na siłowni plenerowej w parku. To naprawdę cudowny wynalazek, jednak nie zawsze łatwo się zebrać. Wbrew pozorom, najlepiej się ćwiczy w jesienne i zimowe poranki. Któregoś razu z przyrządu o nazwie piechur patrzyłam na wschód słońca!

W chłodne poranki przychodziły, nie umawiając się, zwykle te same osoby. Mówiliśmy sobie dzień dobry i do widzenia, uśmiechaliśmy się, czasem jakiś korposzczur (bez obrazy) życzył miłego dnia. Bo przychodzą tam starzy i młodzi, grubi i chudzi, rodacy i cudzoziemcy. Nikt się z nikogo nie śmieje, palcem nie pokazuje.
Mam nadzieję, że i tej zimy dam radę.

Halina Sterczyńska
Inne wpisy autora

Komentarze: 0

O blogu:

Wierzymy, że każdy trzyma swoje zdrowie w swoich rękach. Blog powstał po to, żeby dać wyraz naszym osobistym poglądom na ten temat, ale też przekazać rzetelną wiedzę, podsunąć wskazówki dla tych, którzy na naszą stronę trafią.

Czytaj dalej

Czytaj także:

Z zamku do ogródka

Będąc świeżo upieczonym ogrodnikiem, zachwycam się bioróżnorodnością w swoim nowym otoczeniu, bogactwem ptasich treli, zapachem kwiatów, nawet chwastami. Codziennie.

Czytaj dalej

Łuszczyca w COVIDzie

Pandemia ograniczyła pacjentom dostęp do większości ośrodków klinicznych. Szczególnie dała się we znaki osobom z łuszczycą. Zmiany na skórze, ból oraz brak wsparcia psychologicznego niezwykle mocno w nich uderzył.

Czytaj dalej

Poprzednie wpisy:

10 marca 2014
Cudowne tabletki

Nie jestem wrogiem reklam telewizyjnych. Bywają zabawne, wzruszające, a nawet pożyteczne. Ale nie te związane ze zdrowiem.

Czytaj dalej

7 kwietnia 2017
Komórką w serce

Zbadałam sobie tętno za pomocą telefonu komórkowego. Dlaczego to zrobiłam? Bo czas się ocknąć i wziąć sprawy swoje ręce.

Czytaj dalej