Choroby Nowotwory Archiwum wpisów

Hospicja pod murem10 kwietnia 2022 - Choroby Nowotwory -

Mam starych rodziców, jak większość mojego pokolenia. Nie dałbym rady zapewnić im przyzwoitej opieki bez domowego hospicjum. Dlaczego więc te placówki mają przestać istnieć?

Szacuje się, że opieką paliatywną powinno być objętych 146 tys. chorych, z czego aż ok. 142 tys. w ramach opieki domowej. Jednak część z nich tego nie doczeka.

To pytanie nie powinno paść. Wszyscy pragniemy dla swoich bliskich i siebie godnej starości i godnych warunków odejścia. A jednak coraz częściej słychać od lekarzy i pielęgniarek, że hospicja będą upadać. Wykańcza je płatnik (NFZ), który od r. 2016 nie urealnia wyceny świadczeń w stosunku do inflacji, kosztów pracy lekarzy, pielęgniarek, fizjoterapeutów, ale też cen leków itd.- Od tego czasu wiele się zmieniło, wzrosła płaca minimalna i ceny paliwa, doszły m.in. koszty informatyzacji – analizuje dr Maciej Sokołowski, dyr. ds medycznych NZOZ Gaja z Milicza.

W ub.r. prof. dr hab. med. Aleksandra Ciałkowska-Rysz, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Paliatywnej (PTMP), zwróciła się do MZ z apelem o wzrost wyceny świadczeń opieki hospicyjnej. I nic, minister Maciej Miłkowski jedynie potwierdził, że wycena wymaga aktualizacji. Deklaratywnie wszyscy się więc zgadzają: hospicja i poradnie medycyny paliatywnej są potrzebne, ba, ich praca zaliczana jest do priorytetów medycznych. Ale wiadomo, papier wszystko przyjmie. W rzeczywistości eksperci oceniają, że ich liczba szybko zmaleje. To zła prognoza wobec coraz dłuższego życia i rosnącej liczby pacjentów.

– Choroby, które jeszcze 30 lat temu były śmiertelne, teraz stają się przewlekłymi. Już prawie 50% chorych z guzami litymi przeżywa 10 lat, a w USA 67% chorych na nowotwory osiąga 5-letnie przeżycie – mówi prof. Tomasz Dzierżanowski, wiceprezes PTMP. – To, co było dotąd nieosiągalne, teraz staje się niemal normą. Zwiększa się populacja osób starszych, co jest w Polsce zjawiskiem dynamicznym i gwałtownym, ale też rozszerza się możliwe formy opieki nad pacjentami, głównie z niewydolnością wielonarządową, np. ze schyłkową niewydolnością oddechową lub serca czy chorobami neurologicznymi.

W 2019 r. ze świadczeń opieki paliatywnej i hospicyjnej skorzystało ok. 96 tys. pacjentów. Szacuje się, że obecnie taką opieką powinno być objętych 146 tys. chorych, z czego aż ok. 142 tys. w ramach opieki domowej. Jednak część z nich tego nie doczeka. W 2018 roku domową opieką paliatywną nie objęto 1/6, a stacjonarną – 1/3 oczekujących pacjentów, z których większość umarła w trakcie oczekiwania na przyjęcie.

Jaka zatem korzyści wynikają dla systemu z rozwoju opieki paliatywnej? Obecnie choroby terminalne stają się chorobami przewlekłymi. Dla pacjenta ważne jest, by mając przed sobą jeszcze wiele lat życia, spędził je w dobrej jakości, a nawet mógł pracować np. dzięki temu, że w poradni paliatywnej ma prawidłowo leczony ból.

– Dla systemu ochrony zdrowia jest to istotna korzyść. Taki chory nadal płaci podatki, płacą je też rodziny, które w innej sytuacji zmuszone byłyby zrezygnować z pracy, by sprawować opiekę nad chorym dzieckiem, babcią lub dziadkiem. Nasz system opieki paliatywnej, oparty głównie na hospicjach domowych, jest bardzo dobrze przemyślany i doceniany w świecie, również pod względem rozwiązań ekonomicznych, ale też przy wsparciu społecznym w postaci 1%. Nie możemy pozwolić na to, by hospicja przestały istnieć, dlatego wycenę wizyty powinniśmy podnieść o wartość inflacji – stwierdza Aleksandra Rudnicka, rzecznik Osób Objętych Opieką Paliatywną.

Polska znajduje się na pierwszym miejscu w świecie pod względem liczby hospicjów domowych. Specjaliści opieki paliatywnej uważają, że to ostatni dzwonek, by zwrócić uwagę na upadek tej istotnej dziedziny ochrony zdrowia. Na wyczerpaniu są zasoby ludzkie i emocjonalne. Blisko połowa pielęgniarek ze specjalizacją paliatywną już nie pracuje w zawodzie. Tymczasem dla większości pacjentów z zaawansowanymi, niepoddającymi się leczeniu postępującymi chorobami wizyty lekarzy i pielęgniarek z hospicjów są często jedynymi i jednocześnie najbezpieczniejszymi formami kontaktu z opieką zdrowotną.

Czy zatem ten perspektywiczny obszar medycyny mamy zmarnować? Oczywiście był COVID, jest wojna i wiele innych spraw, to rozumiem. Czy o tym mam opowiedzieć moim schorowanym rodzicom, kiedy nie przyjdzie już do nas doktor ani pani pielęgniarka?

Ryszard Sterczyński
Inne wpisy autora

Komentarze: 0

O blogu:

Wierzymy, że każdy trzyma swoje zdrowie w swoich rękach. Blog powstał po to, żeby dać wyraz naszym osobistym poglądom na ten temat, ale też przekazać rzetelną wiedzę, podsunąć wskazówki dla tych, którzy na naszą stronę trafią.

Czytaj dalej

Czytaj także:

Z zamku do ogródka

Będąc świeżo upieczonym ogrodnikiem, zachwycam się bioróżnorodnością w swoim nowym otoczeniu, bogactwem ptasich treli, zapachem kwiatów, nawet chwastami. Codziennie.

Czytaj dalej

Łuszczyca w COVIDzie

Pandemia ograniczyła pacjentom dostęp do większości ośrodków klinicznych. Szczególnie dała się we znaki osobom z łuszczycą. Zmiany na skórze, ból oraz brak wsparcia psychologicznego niezwykle mocno w nich uderzył.

Czytaj dalej

Poprzednie wpisy:

22 maja 2015
Alergia na słońce

Nie wszyscy cieszą się z kontaktu ze słońcem. Na pewno nie ci, którzy na promieniowanie UVA reagują alergią. Tak jak ja.

Czytaj dalej

8 lutego 2014
Zdrowy za trudny

Co ty wiesz o cholesterolu? Dużo – mówi większość rodaków. Ale przyciśnięty do muru, jedynie co trzeci z nas potrafi wskazać różnice między HDL a LDL.

Czytaj dalej